Pocztówka z...

  • sobota, 14 czerwca 2014
    • Paryż. Przewodnik niepraktyczny.

      Gdy byłam już nie taką małą dziewczynką marzyłam o Paryżu. Wydawało mi się oczyma wyobraźni, że to najwspanialsze miasto na świecie, a jakie romantyczne. Wyobrażałam sobie Sylwester w Paryżu, a po francuskiej płycie Celine Dion byłam gotowa uczyć się tego języka. Z czasem dziewczęce wizje straciły na sile i przy okazji okazało się, że Francja ma coś czego zupełnie nie doceniałam - wspaniałe jedzenie.

      paryż

      Marzenia się spełniają. W ubiegłym tygodniu spędziłam 3 dni w Paryżu. Wszystko było dla mnie nowe, ale to chyba wyjazd z najmniejszą ilością zrobionych zdjęć przeze mnie. Wszystko wydawało mi się tak oczywiste – i po prostu oklepane. Co uderzyło mnie w Paryżu to tłumy turystów, wielokulturowość, wszechobecne palenie papierosów, kawiarnie, które wyglądają tak samo, cudowne desery, cudowne bagietki i globalna „ładność”.

      luwr, paryż

      paryż

       

      paryż

      paryż

      Bardzo dużo chodziliśmy, choć zabrakło nam niestety czasu, żeby odwiedzić jakieś muzeum. Pierwszego dnia przeszliśmy od Łuku Triumfalnego, aż do Pompidou. Po drodze zjedliśmy naleśnika z kremem kasztanowym, które teraz nagminnie powtarzam w domu. Nie mam żadnego zdjęcia udającego, że łapię piramidę Luwru, ani wieży. 

      luwr

      paryż

      paryż

      paryż

      Tradycyjnie  nie odpuściłam, żadnego ze sklepów z wyposażeniem kuchni i sklepów z jedzeniem. Ale czuję pewien niedosyt i rozczarowanie, bo ceny tych produktów zwalały z nóg. Ale mam kilka nowych foremek na tarty, mini tortownice i mnóstwo pomysłów i inspiracji w głowie gotowych do wykorzystania. paryż

      paryż

      Wieczorem zjedliśmy kolację z Karoliną i Kubą <3  w Chez Charles. Byłam jedyną osobą przy stoliku, która nie porozumiewała się językiem francuskim. Na szczęście mieli również kartę po angielsku. Przyznaję, wszystko było absolutnie przepyszne. Koniecznie terrina, potem kalmary w ostrym sosie, stek, kaczka i desery baba z rumem (ociekająca rumem!) i śmietaną z wanilią, mille feuille i potrójny mus czekoladowy.  

      paris, chez georgesparis, chez georgesparis chez georges

      paris chez georges

      paris, chez georges

      paris,chez georges

      paris chez georges

      Sobotę rozpoczęliśmy z małym opóźnieniem. Byliśmy na targu, potem w sklepie, w którym były tylko terriny, pasztety. Potem w winiarni, gdzie sprzedawca mówił doskonale po angielsku, pytał skąd jesteśmy. Opowiadał,  że był w Krakowie w ubiegłym roku i że to ładne miasto. Owszem, bardzo ładne, ale trudno je porównać do Paryża, który mam wrażenie w każdej dzielnicy jest taki sam. Po prostu ładny :) Jak ja i im zazdroszczę bagietek! Może to też kwestia tego codziennego rytuału, chodzenia do piekarni.

      paryż

      paryż

       

      paryż

      Po zakupach ruszyliśmy w drogę. Tak, tak była wieża Eiffla. Choć przyznaję, że emocje budziła raczej piłka zawieszona na wieży w ramach Roland Garros i kort tenisowy przygotowany tuż pod wieżą.

      wieża eiffla   paryż wieża eiffla

      Autobusem ruszyliśmy w stronę Sacre Coeur. W małych uliczkach tłum był tak duży, że w pewnym momencie poruszaliśmy się - staliśmy - w korku. Mam wrażenie, że liczba turystów odbiera jej urok. O tym jak słabo byłam przygotowana do tego wyjazdu świadczy fakt, że do Moulin Rouge trafiliśmy zupełnie przypadkiem i byłam niezwykle zaskoczona okolicą tzn. licznymi sklepami dla dorosłych, od ekskluzywnych po małe dziury z zasłoną w drzwiach. 

      paryż sacre coeur

      moulen rouge

      paryż

      Pozostałe punkty "must see" widzieliśmy z perspektywy autobusu. Bardzo bawiły nas komentarze np. przy hotelu Ritz - "w tym hotelu ostatni posiłek zjadła księżna Diana. Jedyny powód dlaczego nie śpisz w Ritzu to, że Cię nie stać itp. Lub to jest most na którym była kręcona ostatnia scena z serialu Sex and the city, gdzie Big spotkał Carrie. Ech. 

      paryż

      paryż

      paryż

      Nieocenionym przewodnikiem w kulinarnych podróżach jest zawsze dla mnie „Where chefs eat” wydawnictwa Phaidon i tak właśnie trafiliśmy do Carette. Jakież tam były słodycze! Ale zjedliśmy przepyszną zupę cebulową, przegrzebki, makaroniki, deser z malinami i truskawkami. 

      Dużym zaskoczeniem jest też dla mnie liczba osób i stolików, gdzie wszyscy siedzą jeden na drugim i nikomu to nie przeszkadza. 

      carette paris

      carette paris

      carette paris

      Przy tym zdjęciu zatrzymamy się na dłużej. Na zdjęciu widzicie KIR aperitif na cześć byłego mera Dijon. To połączenie owocowego likieru z czarnych porzeczek z białym winem. Jeśli zamiast wina dodacie szampana otrzymacie kir royal. Kir podaje się w kieliszkach do szampana właśnie i podaje się go zazwyczaj z solonymi orzeszkami.

      carette paris

      carette paris

      carette paris

      carette paris

      carette paris

      Drogi Paryżu! Wrócę! 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Paryż. Przewodnik niepraktyczny. ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      sobota, 14 czerwca 2014 23:06
  • wtorek, 29 maja 2012
    • Podsumowanie Restaurant Day

      Mam czasem wrażenie, że żyję w innej strefie czasowej na planecie „Mama”. To dzieci regulują mój rytm dnia. Każdego dnia mam wiele planów – takich tylko dla siebie, które w ciągu doby ulegają licznym zmianom. A to zabawa, a to guz na czole, a to wylany koktajl na dywan itd. I wszystko się zmienia. Nadchodzi wieczór, gdy odliczamy już czas do pójścia spać i... najczęściej usypiam razem z nimi. Budzę się w nocy i nie wiem, czy spać dalej czy wstać...

      dziś wstałam...

      puga restaurant day

      Ostatnie wpisy dotyczyły Restaurant Day. Słowem podsumowania chciałam Wam pokazać kilka zdjęć by Małgorzata Opala. Poza tym, że ją uwielbiam jest moim fotograficznym GURU! Jeśli jesteście czytelnikami Food&Friends to zdjęcia jej autorstwa możecie tam znaleźć. 

      puga restaurant day babeczki

      Chciałabym też zdementować, że...

      Autorką bloga jestem wciąż ja, a nie Ola Gerlach :) (a taka wiadomość pojawiła się w Gazecie Wyborczej)

      Garnek i patelnia – wbrew temu, co „mówi” lokalna WTK – nie były moimi wymarzonymi atrybutami z dzieciństwa. Tak naprawdę chciałam zostać nauczycielką. I zostałam :) choć nigdy później w szkole nie pracowałam.

      Organizatorką tej imprezy była Ola. Niezależnie od pomocy wielu znajomych to właśnie ona sprawiła, że mieliśmy możliwość uczestniczenia w tym i bycia w tym dniu w tym miejscu, za co jej bardzo dziękuję :)

      anna urbańska teatr gotowania

      Jeśli chcielibyście zobaczyć więcej zdjęć zapraszam Was tutaj.

      Jeśli spodobał Wam się ten pomysł – sami możecie zostać właścicielami jednodniowej restauracji. Już 19 sierpnia kolejny Restaurant Day!!!

      ps. Biorąc pod uwagę porę nie proponuję Wam już nic słodkiego, ale do południa postaram się zamieścić przepis na jedno z ciast serwowanych w ubiegłą sobotę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Podsumowanie Restaurant Day”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 maja 2012 02:21
  • środa, 16 maja 2012
    • RESTAURANT DAY

      Długo mnie nie było i ostatnio udzielałam się raczej na facebookowym koncie teatru gotowania niż tutaj. Złapałam już oddech po długim weekendzie, nadrobiłam najważniejsze zaległości i mam czas na blogowanie i przede wszystkim gotowanie.

      Rozpocznę jednak powrót do blogowania od Restaurant Day. Ten karnawał jedzenia został zapoczątkowany w Finlandii i polega na tym, że jednego dnia każdy może zostać restauratorem. Wystarczy mieszkanie, ogród, trawnik. Każde miejsce jest dobre, do tego należy przygotować dobre jedzenie i restauracja gotowa :)

      Koniecznie zobaczcie film z poprzedniej edycji http://vimeo.com/36281060.

      W sobotę w Poznaniu po raz pierwszy w Polsce zostanie otwarta taka restauracja. Nazywa się PUGA by Aleksandra Gerlach, a teatr gotowania (czyli ja :)) został oficjalnym partnerem akcji.

      PUGA restaurant day

      Znajdziecie nas w parku przy Starym Browarze. W jednodniowej restauracji będzie można kupić (w naprawdę atrakcyjnej cenie) kanapki z sardynkami lub grillowanym kurczakiem, podawane z różnymi sosami, będzie mogli siedząc na leżaku delektować się ciastami i pić kawę w miłym towarzystwie :)

      Będą i atrakcje dla dzieci. Od 12 rozpoczną się również warsztaty budowania latawców dla dzieci.

      Przepisami oczywiście z przyjemnością się podzielę, a Was zachęcam do udziału (to dla tych, którzy mogą), a Ci którzy nie mogą trzymajcie kciuki za projekt Oli i... za ładną pogodę w sobotę :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „RESTAURANT DAY ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      środa, 16 maja 2012 16:14

Tagi

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi