Wpisy

  • wtorek, 30 października 2012
    • Ciasto czekoladowe i słodkie życie w Paryżu

      Blog Davida Lebovitz'a lubię bardzo. Dlatego, gdy zobaczyłam na półce empiku książkę jego autorstwa nie wahałam się, ani przez chwilę. 

      ciasto czekoladowe

      Koniecznie sięgnijcie po "Słodkie życie w Paryżu" Davida Lebovitz. Z niezwykłym humorem opisuje francuską rzeczywistość. Niuanse zupełnie mi nie znane, bo nie byłam nigdy w Paryżu, ale po przeczytaniu tej książki myślę, że nie chciałabym być częścią tego miasta. Nie chcę Wam opisywać przywar, to przeczytacie sami, wolę skupić się na kuchni.

      Wszystkie opisy paryskiego życia przeplatane są zgrabnie przepisami. Pierwszy z nich już wypróbowałam - ciasto czekoladowe. Czas wykonania 10 minut, czas delektowania dłuuugi.

      ciasto czekoladowe

      Ciasto czekoladowe

      250g gorzkiej czekolady

      120g masła

      65g cukru

      4 duże jajka w temp. pokojowej osobno białka i żółtka

      2 łyżki mąki

      szczypta soli

      ciasto czekoladowe

      Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Keksówkę wyłóż papierem do pieczenia. W dużej misce postawionej nad garnkiem z gotującą się wodą rozpuść czekoladę razem z masłem i wymieszaj do uzyskania gładkiej masy. Zdejmij miskę z ognia i dodaj połowę cukru, żółtka i mąkę. Wymieszaj dokładnie. Białka ze szczyptą soli ubij na sztywną masę. Stopniowo dodaj cukier. Wymieszaj delikatnie pianę z masą czekoladową (lekkie do ciężkiego). Wlej masę do keksówki i wygładź. Piecz 35 minut, aż ciasto stanie się pośrodku lekko sztywne. Zbyt spieczone ciasto będzie suche w środku. Przed podaniem wystudzić.

      Autor napisał, że ciasto można przechowywać do 3 dni lub zawinąć szczelnie i zamrozić i przechowywać przez miesiąc.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Ciasto czekoladowe i słodkie życie w Paryżu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      wtorek, 30 października 2012 18:32
  • poniedziałek, 29 października 2012
    • Gotuj się na dynię czyli warsztaty z Tomkiem Purolem

      Uwielbiam warsztaty kulinarne. Uwielbiam się uczyć, uwielbiam gotować, uwielbiam poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Tym razem odwiedziłam Concordię Taste, która zorganizowała warsztaty z Tomkiem Purolem.

      tomasz purol concordia taste

      Concordię mijam w zasadzie każdego dnia. Kiedyś "straszyła" powybijanymi oknami i szarością, teraz odrestaurowana z klasą (uwierzcie nie każdemu to się udaje) znalazła swoje miejsce na mapie Poznania. Przyznaję, że w restauracji byłam tam tylko raz i to już jakiś czas temu - chyba w lutym i próbowałam tylko deseru. W dniu kobiet byłam tam na pierwszych warsztatach kulinarnych z sałatek, ale muszę przyznać, że nie było dobrze. Teraz Concordia zyskała nową twarz - Tomka Purola i wraz z nim nowe oblicze kulinarne i nowe warsztaty.

      concordia taste warsztaty kulinarne tomasz purol

      Jeśli śledzicie świat kuchni z pewnością usłyszeliście ostatnio o Tomku. Był on jednym z członków polskiej reprezentacji Polski na olimpiadzie kulinarnej w Erfurcie. Po raz pierwszy też chyba kulinarna kadra Polski była tak znakomicie poprowadzona medialnie. Poza tym sama Concordia doskonale wspiera Tomka w promocji jego i jego kuchni!

      concordia taste warsztaty kulinarne

      Sama czasami prowadzę warsztaty i wiem jak trudna to rola. Niezależnie od tego ile mam już ich za sobą odczuwam zawsze lekki stres. Chcę wypaść jak najlepiej to oczywiste i zawsze chciałabym znać odpowiedź na wszystkie pytania zadawane przez uczestników. Jako uczestnik jestem wymagająca, mam dużo pytań - najczęściej takich technicznych, ale staram się nie być koszmarem prowadzącego, bo wiem, że to wybija z roli.

      concordia taste warsztaty kulinarne

      concordia taste warsztaty kulinarne

      Lubię znaleźć się w gronie otwartych uśmiechniętych osób. W jednej chwili spotykacie 8-12 nowych osób, a przy stole zachowujecie się jak starzy dobrzy znajomi, którzy dzielą się radami i pomysłami. Nieważne ile ktoś ma lat i jak dobrze gotuje, przy stole jesteśmy wszyscy równi. Nawet sobie nie wyobrażacie ile nowych wyjątkowych znajomości zawarłam właśnie na warsztatach kulinarnych. Tak było i tym razem - wszyscy uśmiechnięci, otwarci i lubiący gotować.

      dynia concordia warsztaty

      warsztaty concordia taste
      A oto i nasza gwiazda - dynia. W sumie przygotowaliśmy 4 dania.

      Pierwsze z nich to ciepła przystawka czyli smażone krewetki z czosnkiem, tymiankiem, podawane na musie z dyni z dodatkiem chilli, duszonym porem i galaretką winną. Największą niespodzianką była chyba tutaj galaretka z czerwonego wina do wykończenia potrawy i kwiaty jadalne.

      krewetki z czosnkiem i tymiankiem

      kwiaty jadalne

      krewetki na musie dyniowym

      Drugie danie to zupa krem z dyni, ze smażonym wędzonym boczkiem i prażonymi pestkami dyni. Tutaj zaskoczeniem było wykończenie zupy zredukowanym białym octem balsamicznym.

      krem z dyni

      boczek wędzony

      Daniem głównym był smażony filet z sandacza na puree dyniowym z blanszowaną dynią, selerem naciowym i pomidorami na maśle rozmarynowym.

      filet z sandacza na puree z dyni

      Deser był fantastyczny. Mus dyniowy z limonką i sorbetem jeżynowym z cukrem miętowym.

      mus dyniowy z sorbetem jezynowym

      Warsztaty były naprawdę udane. Tomek był bardzo otwarty, swobodny. Słuchał nas, odpowiadał na nasze pytania. Jego potrawy nie należały do pospolitych. Każdy szczegół był dopracowany. Gdy pochylał się nad każdym talerzem, żeby wykończyć go w sposób jaki widzicie na zdjęciach zapadała absolutna cisza. Zabrakło nam tylko przepisów na te dania, ale Tomek obiecał, że je nam dośle. Robiłam jednak notatki więc bez problemu je odtworzę w razie czego.

      Z pełną świadomością piszę, że było pysznie i uparcie twierdzę, że nie są to moje ostatnie warsztaty u Tomka Purola.

      Dziękuję!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 października 2012 21:40
  • wtorek, 16 października 2012
    • Chleb orkiszowy z suszonymi pomidorami i rozmarynem

      Przyznaję, że chleb upiekłam wczoraj zanim dowiedziałam się, że dziś jest światowy dzień chleba. Mój kulinarny instynkt znów w pełnej formie ;)

      Mogę sobie wyobrazić życie bez wielu składników, ale przyznaję, że chleba nie mogę sobie odmówić. Oczywiście staram się jeść pełnoziarniste pieczywo, ale mam na sumieniu niejedną pyszną bagietkę paryską (ach!). Moja babcia piekła czasem chleb drożdżowy pszenny w starej kuchni opalanej na węgiel. Pamiętam, że był lekko słodki. Mój wujek natomiast pracował w piekarni. Póki był to mały zakład zabierał mnie czasem ze sobą, gdzie na wielkich półkach czekały na wypiek ogromne bochenki chleba.

      chleb orkiszowy z suszonymi pomidorami i rozmarynem

      Choć sama raczej nie zabieram się zbyt często za pieczenia chleba ogromnie cieszy mnie całe zamieszanie wokół niego. Te wszystkie książki, robienie zakwasu, czekanie, aż ciasto wyrośnie, jest w tym jakaś magia.

      Jakiś czas temu przyszła do mnie - po raz pierwszy - w odwiedziny Ania, którą poznałam podczas warsztatów. Przyniosła mi piękny okrągły bochenek chleba. Drugi taki prezent dostałam od niej podczas Restaurant Day w sierpniu. To były naprawdę wyjątkowe prezenty. Bo jak nie docenić, że ktoś poświęca swój czas, żeby dać kawałek siebie w bochenku chleba :) Aniu, dziękuję...

      Historia dzisiejszego przepisu....

      Jakiś czas temu, chyba późną wiosną, a może wczesnym latem wygrałam zaproszenie na warsztaty z pieczenia chleba w Republice Słonecznej w Poznaniu. Działałam impulsywnie (ach, to potrzeba rywalizacji ;)) i zaproszenie dostałam, ale nie miałam z kim zostawić moich dzieci i przekazałam zaproszenie dalej. Julia poszła za mnie na warsztaty, robiła dużo zdjęć i dziękowała mi wielokrotnie, ale miała swoją misję :) Jakiś czas później przyszła do mnie ze wszystkimi składnikami i przepisami i upiekłyśmy razem chleb. Bardzo chciałabym Wam podać autora przepisu, ale niestety zawieruszyłam okładkę z przepisów. To, co włożyłam do środka - czyli pomidory i rozmaryn jest już inwencją własną.

      Chleb orkiszowy z suszonymi pomidorami i rozmarynem

      mąka orkiszowa typ 2000, 1,2kg

      woda 0,969kg

      olej słonecznikowy tłoczony na zimno 20gram

      sól 20gram

      drożdże świeże prasowane 20gram

      chleb orkiszowy z suszonymi pomidorami i rozmarynem

      Do miski wkruszyć drożdże, zalać wodą wymieszaną z solą. Dodać mąkę. Na końcu dodać olej. Wszystkie składniki należy wymieszać razem - ja nie mam dużego miksera więc wszystko mieszam ręką. Dodać wybrane składniki. Śmiało - słonecznik, dynię, czosnek, zioła, rodzynki, śliwki itp. Foremkę keksówkę (z tej porcji wyjdą 2 - 3 bochenki) posmarować tłuszczem. Przełożyć ciasto - maksymalnie do 1/2 ich objętości, wygładzić chleb zmoczoną dłonią, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na godzinę, aż do podwojenia objętości. Po tym czasie nagrzać piekarnik do temperatury 240 stopni. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec w tej temperaturze około 6 minut. Po tym czasie zmniejszyć do 190 stopni i piec 20 minut. Po upływie czasu zmniejszyć ponownie do 180 stopni i piec kolejne 20 minut. Ostatnie 10 minut wypiekać w 170 stopniach. Piekarnik wyłączyć, odstawić chleb do ostygnięcia. Jak to Pan ładnie podał w przepisach "pieczywo powinno studzić się i odpoczywać około 3-4 godzin".

      I Wy odpoczywajcie i spotykamy się na blogu jutro do południa na cieście czekoladowym :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Chleb orkiszowy z suszonymi pomidorami i rozmarynem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 października 2012 22:04

Tagi

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi