Wpisy

  • czwartek, 21 kwietnia 2011
    • Wyspa Wielkanocna

      Zbliża się Wielkanoc. Zazwyczaj wyjeżdżamy na święta do Rodziców więc nie mogę Was oszukiwać, że uwijam się po kuchni w ukropie robiąc świąteczne wypieki. Pewnie macie już wybrane i sprawdzone przepisy na wyjatkowe dania, więc postaram się Was dziś po prostu na chwilę oderwać i zabrać daleko...na Wyspę Wielkanocną.

      Śmiało mogę powiedzieć, że jest to wyspa na końcu świata. Do najbliższego lądu - Chile jest aż 3700km! Lecieliśmy tam z Chile z... młodzieżową wycieczką szkolną. Pomyślałam wtedy, że  gdy ja byłam w szkole na wycieczki jeździło się do Malborka, a oni lecą na tydzień na Wyspę Wielkanocną! Widok z okna samolotu niesamowity - na otwartym oceanie kawałek lądu, który ogarnia się jednym rzutem oka. Wylądowaliśmy, tak naprawdę po środku niczego, bo lotnisko to taki mały hangar, ale ludzi mnóstwo. W ciągu dnia lądowały i startowały tam tylko dwa samoloty więc mieszkańcy pojawiali się na lotnisku oferując noclegi lub zabierając swoich gości do domu. Pierwszy moais już na lotnisku - wbudził ogromne emocje. Przecież tego właśnie oczekiwaliśmy!

      wyspa wielkanocna rapa nui

      Pierwszy spacer bardzo nas zaskoczył. Oczywiście wiedzieliśmy, że nie jest to rajska wyspa (tylko dwie małe piaszczyste plaże!) ale było tak smutno i pusto. Może to przez brak drzew, które podobno zostały wycięte do przemieszczania posągów. Widzieliście film Rapa Nui? tam właśnie było to przedstawione.

      Z czego utrzymuje się Wyspa? Byłam pewna, że z turystyki, ale nasz przewodnik wytłumaczył, że jako cześć Chile jest to po prostu wyspa utrzymywana przez państwo. Jedzenie na wyspie jest drogie, co ma związek z tym, że w całości jest sprowadzane z zewnątrz. Nie ma portu na Rapa Nui więc podpływa się małym łódkami do statku po jedzenie. Na szczęście przewodnik w Chile poradził nam zrobić zapas wina i zabrać ze sobą :)

      Mieszkańcy są bardzo przywiązani do swojego miejsca. Wyobraźcie sobie, że są na tej wyspie ludzie, którzy przez całe życie jej nie opuścili. Biorąc pod uwagę fakt, że jest jeden punkt na wyspie z którego widać wszystkie krańce wyspy to dla mnie trochę przerażające.

      wyspa wielkanocna rapa nui

      Żeby zostać mieszkańcem wyspy trzeba się tutaj urodzić albo ożenić/wyjść za mąż. Nie ma możliwości zakupu tutaj kawałka ziemi. Może to dobrze, bo miejsce to zachowało swój naturalny urok, a tak strach pomyśleć, gdyby powstały tutaj kompleksy hotelowe.

      Oczywiście posągi spotykaliśmy na każdym kroku, duże, małe, z klanu krótkouchych, porzewracane, z brzuchami. Początkowo budziły ogromne emocje, a potem... choć głupio się przyznać, bo przecież po to tam pojechaliśmy... stały się takie zwyczajne i oczywiste.

      wyspa wielkanocna rapa nui

      Co jeszcze urzeka na wyspie? Ahu Tongariki czyli słynne pocztówkowe 15 posągów ustawionych w rzędzie i wygasłe wulkany.

      Nie mogę też pominąć koni, które są jednym ze środków transportu na wyspie. Zapraszam Was - jeśli macie ochotę na więcej - do galerii zdjęć - tutaj.

      A już dziś życzę Wam słonecznych świąt!

      pozdrawiam ciepło

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wyspa Wielkanocna”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 kwietnia 2011 22:03
  • czwartek, 14 kwietnia 2011
    • Tarta z bananem, karmelem i żółtym curry.

      Lubię szukać nowych smaków, nowych przepisów. Najlepiej, żeby było to coś kontrowersyjnego i niespotykanego. A jeśli do tego będzie smaczne to już w ogóle HIT! Czy ten przepis taki jest? To kwestia upodobań. Jedząc tartę czujesz początkowo wyraźnie słodkiego banana i krem, fniniszujesz zaś orientalnym smakiem curry. Musisz spróbować :)

      tarta banan curry toffi

      Tarta była "zaledwie" dopełnieniem tego dnia. Była to zapowiedziana wizyta Marty i Moniki więc z chłopakami krzątaliśmy się po kuchni przygotowując coś do jedzenia.

      grzanki

      Były truskawki podane na rukoli, posypane ziarnami sezamu i różowym pieprzem. Polałam je sosem z octu balsamicznego i miodu (w proporcji 1:1).

      truskawki rukola sezam

      Na drugie danie były polędwiczki z kurczaka smażone na maśle i czerwonym pesto. Do tego były grzanki, posmarowane masłem z ziołami. Dopełnienie stanowiła roszponka, liście bazylii, mozarella, pomidorki daktylowe, orzeszki pini i mieszane oliwki, a wszystko skropione oliwą truflową.

      poledwiczki

      Ale i tak mam świadomość, że wszyscy czekali na deser... Tarta ta pochodzi z książki, o której już wspominałam Wam jakiś czas temu na blogu - Kuchnia szefów.

      tarta krem

      Tarta z bananem, karmelem i żółtym curry

      ciasto kruche według przepisu, który podawałam jakiś czas temu tutaj lub według Waszego ulubionego przepisu

      4 duże banany

      sok z cytryny

      1 szklanka mleka

      5 żółtek

      2 łyżki mąki

      3/4 szklanki cukru pudru

      1 łyżka rozpuszczonego masła

      tarta banan curry

      Ciasto przygotować według przepisu. Żółtka utrzeć z cukrem pudrem i 2 łyżkami mąki na gładką masę. Zagotować mleko. Przygotowaną z żółtek masę włożyć do wrzącego mleka. Doprowadzić do wrzenia, póki zgęstnieje. Lekko ostudzić i wymieszać z drobno pokrojonym bananem.

      Spód tarty wypełnić kremem, na wierzchu ułożyć plastry z bananów, posmarować je masłem i posypać curry. Tartę piec około 20 minut w temperaturze 160 stopni. Podawać z lodami lub z sosem karmelowym - przepis tutaj.

      tarta banan curry toffi

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Tarta z bananem, karmelem i żółtym curry. ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 kwietnia 2011 20:21
  • środa, 06 kwietnia 2011
    • Mus mango z curry. Portugalia od kuchni.

      Dzisiejszy przepis to portugalska zdobycz. Łączy w sobie słodycz mango z aromatycznym curry. Moim zdaniem idealny do sałatek i do kanapek. Zresztą - jak polubicie - będziecie go jeść ze wszystkim.

      Przepis pochodzi ze... słoiczka. Mieszkaliśmy w Lizbonie w najbardziej ruchliwej części miasta - dzielnicy Baixa. Za każdym razem - podróżując - staramy się szukać taniego noclegu, ale jak najbliżej centrum. Tuż obok nas rozciągał się plac Rossio z mnóstwem kawiarni, cukierni, małych sklepików. Ale to nie tam mieliśmy okazję spróbować musu z mango. Tuż pod nami znajdował się sklep - Pingo Doce (to odpowiednik naszej Biedronki). Tam chodziliśmy po mleko i obiadki dla naszego Witka, a także szukaliśmy jakichś smakołyków, których nie widzieliśmy wcześniej. W ten sposób natrafiliśmy na ten mus.

      ps. jeśli macie ochotę na kilka zdjęć z Lizbony zapraszam tutaj.

      lizbona

      Po powrocie wielokrotnie próbowałam odtworzyć ten smak i z radością informuję, że poszukiwania uważam za zakończone.

      mango curry krewetki

      Mus z mango i curry

      pół mango

      łyżeczka przyprawy curry w proszku

      łyżeczka musztardy Dijon

      łyżeczka miodu

       

      Wykonanie banalne - mango obieracie, kroicie na drobniejsze kawałki. Wkładacie wszystko do blendera i miksujecie. Możecie jeść zaraz po przygotowaniu lub też przechowywać w lodówce.

      mango curry krewetki

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Mus mango z curry. Portugalia od kuchni. ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      środa, 06 kwietnia 2011 19:20

Tagi

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi