Wpisy

  • poniedziałek, 29 listopada 2010
    • Creme brulee czyli "polepszacz" nastroju

      Gdybyście zapytali - w moim domu - jaki jest najlepszy deser na świecie odpowiedź byłaby jednogłośna! Crème brûlée!

      Crème brûlée

      Poza tradycyjną wersją powstają również wariacje. Latem królowała tarta o smaku deseru, aż do pewnego wypadku... jako, że nie miałam palnika, karmelową skorupkę robiłam poprzez podgrzewanie cukru pod grilem w piekarniku. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy tarta stanęła w płomieniach... i ostatecznie nadawała się tylko do wyrzucenia... Dlatego jakiś czas później w moim domu pojawił się palnik :) i odtąd karmelizuję, co się tylko da ;)

      Jako, że za oknem zrobiło się smutno szaro/biało i zimno, moje dzieci chore i jakoś tak ogólnie smutno postanowiliśmy poprawić sobie humor i tak powstała po raz kolejny tarta Crème brûlée... Czy była dobra? Napiszę tak - zrobiłam ją w sobotę wieczorem, a w niedzielę do południa prawie nie miałam czemu zrobić zdjęcia...

      Crème brûlée

      Tarta creme brulee

      przepis na kruche ciasto możecie zrobić według swojego ulubionego przepisu lub skorzystać z tego, którego ja najczęściej używam

      ciasto

      250g mąki pszennej

      125g masła (zimne i twarde)

      1/4 szklanki zimnej wody

      1 łyżka oleju

      szczypta soli

      krem (najlepszy znany mi przepis Asi z KWESTII SMAKU)

      500 ml wysokoprocentowej śmietany kremówki 36%

      6 żółtek

      1/3 szklanki białego cukru

      5 łyżek brązowego cukru

      1 laska wanilii (a ja czasem oszukuję i dodaję "cukier z prawdziwą wanilią")

      Crème brûlée

      Do mąki dodać posiekane masło, wodę, olej i sól. Ciasto szybko wyrobić. Ciasto schłodzić w lodówce, a następnie rozwałkować i wyłożyć foremki cienko rozwałkowanym ciastem. Nakłuć widelcem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i upiec na złoty kolor.

      Przepis na krem cytuję w całości za Asią - dodałam tylko własne komentarze w nawiasie:

      W rondelku powoli zagotowuję śmietankę z białym cukrem i wyłuskanymi ziarenkami z przeciętej wzdłuż laski wanilii. Gdy zacznie się gotować na brzegach, zdejmuję z ognia i lekko studzę. Żółtka ubijam, ale nie do końca, nie na puszysto. Dolewam ciepłą śmietanę z cukrem, po łyżce, za każdym razem mieszając, jednocześnie starając się nie napowietrzać kremu. Ma on być gładki, sztywny i błyszczący a nie puszysty (to prawda jak będzie zbyt puszysty to opadnie w trakcie pieczenia).

      Krem wylać na wystudzone ciasto i piec około 40minut w piekarniku nagrzanym do 100 stopni.

      Crème brûlée

      Wierzch ciasta posypać brązowym cukrem i przypalić palnikiem lub wstawić pod rozgrzany grill w piekarniku. Moim zdaniem smakuje równie dobrze na ciepło i na zimno. Ja pozwoliłam sobie na małą "wariację" jeśli chodzi o jej podanie...

      Crème brûlée

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „Creme brulee czyli "polepszacz" nastroju”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 listopada 2010 22:19

Tagi

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi