Wpisy
Długo mnie nie było i ostatnio udzielałam się raczej na facebookowym koncie teatru gotowania niż tutaj. Złapałam już oddech po długim weekendzie, nadrobiłam najważniejsze zaległości i mam czas na blogowanie i przede wszystkim gotowanie.
Rozpocznę jednak powrót do blogowania od Restaurant Day. Ten karnawał jedzenia został zapoczątkowany w Finlandii i polega na tym, że jednego dnia każdy może zostać restauratorem. Wystarczy mieszkanie, ogród, trawnik. Każde miejsce jest dobre, do tego należy przygotować dobre jedzenie i restauracja gotowa :)
Koniecznie zobaczcie film z poprzedniej edycji http://vimeo.com/36281060.
W sobotę w Poznaniu po raz pierwszy w Polsce zostanie otwarta taka restauracja. Nazywa się PUGA by Aleksandra Gerlach, a teatr gotowania (czyli ja :)) został oficjalnym partnerem akcji.

Znajdziecie nas w parku przy Starym Browarze. W jednodniowej restauracji będzie można kupić (w naprawdę atrakcyjnej cenie) kanapki z sardynkami lub grillowanym kurczakiem, podawane z różnymi sosami, będzie mogli siedząc na leżaku delektować się ciastami i pić kawę w miłym towarzystwie :)
Będą i atrakcje dla dzieci. Od 12 rozpoczną się również warsztaty budowania latawców dla dzieci.
Przepisami oczywiście z przyjemnością się podzielę, a Was zachęcam do udziału (to dla tych, którzy mogą), a Ci którzy nie mogą trzymajcie kciuki za projekt Oli i... za ładną pogodę w sobotę :)
Lubię sobotnie śniadania. Nie lubię, że musimy wcześnie wstawać. Tak naprawdę jesteśmy jeszcze w piżamach i już po śniadaniu. Mieliśmy na śniadanie gofry.
Moja gofrownica jest "słaba", ale wystarczy, żeby od czasu do czasu ją wykorzystać. Ciasto pochodzi z książki "Jajka" Michel Roux. Przepis jest niby na 6 porcji, co oznacza dosłownie 6 gofrów.

Gofry
160g mąki
15g drobnego cukru, dodatkowo 1 szczypta
szczypta soli
50g stopionego masła
2 jajka, żółtka i białka oddzielnie
270ml mleka
esencja waniliowa

W misce wymieszać mąkę, 15g cukru, sól, stopione masło, żółtka jajek i jedną trzecią mleka. Roztrzepujemy lekko na gładką masę, stopniowo dolewając resztę mleka. Przykrywamy folią i odstawiamy na 5-10 minut. W tym czasie nagrzewamy gofrownicę smarując ją masłem.
Białka ubijamy ze szczyptą cukru. Ubitą pianę dodajemy do przygotowanego wcześniej ciasta. Nakładamy łyżką ciasto i pieczemy gofry 3-4 minuty. Ja lubię chrupiące więc muszę czekać na nie naprawdę długo, ale warto :)

Dziś jadłam gofry z cukrem pudrem, truskawkami i figami w syropie. Słoik fig dostałam w prezencie od mojego Męża z wyjazdu do Macedonii, ale uwierzcie, że gofry są tak dobre, że smakują ze wszystkim.

Zaraz się ubieramy, właśnie kończy się Ciekawski George ulubiona bajka naszych chłopców. A teraz życzę Wam miłej soboty :)

Z serii - śniadaniowe banały. I tak wiem, że jeszcze nie ma u nas sezonu na truskawki, ale i tak bardzo chciałam je zjeść i... o dziwo - miały prawie smak truskawek ;)

Gdzieś widziałam truskawki połączone z serem pleśniowym i tak bardzo chciałam, że dziś zjadłam je na śniadanie. Miałam akurat roladkę z sera koziego (od jakiegoś czasu zamierzam zrobić z nią tartę...) no i wykorzystałam jeden z moich wielu kremów balsamicznych i z opakowania z mieszanki z pieprzem wybrałam różowy.
Kanapka z serem kozim, truskawką i różowym pieprzem
pieczywo (miałam chleb z ogromną ilością owoców w środku)
ser pleśniowy (ja użyłam koziego)
kilka truskawek
różowy pieprz w ziarenkach
ocet lub krem balsamiczny
mięta, melisa lub rukola

Proste, prawda? Pozostaje mi życzyć Wam miłego dnia.