Wpisy

  • niedziela, 22 czerwca 2014
    • Drożdżowe ciasto maślane. Brioszka.

      Fascynacja kuchnią francuską trwa w najlepsze. Tym razem brioszka. Ciasto z ogroooomną ilością masła (to kolejna z moich słabości). Niestety pracochłonne, a ja jestem raczej niecierpliwa... ale warto, naprawdę!

      brioszka. drożdżowe ciasto maślane.

      Przepis na ciasto pochodzi z mojej ulubionej książki "Ciasta słodkie i pikantne" Michel Roux.

      brioszka. ciasto drożdżowe

      Drożdżowe ciasto maślane

      70 ml letniego mleka

      15g świeżych drożdży

      500g mąki

      15g drobnoziarnistej soli

      6 jajek

      350g masła, lekko zmiękczonego

      30g cukru pudru

      1 żółtko roztrzepane z 1 łyżką mleka

      brioszka

      Wlać do miski mleko, dddać drożdże i mieszać tak długo, aż się rozpuszczą. W misce umieścić mąkę, sól i jaja, dodać mieszankę mleka i drożdży. Wyrabiać, aby składniki się połączyły, a ciasto było gładkie i elastyczne. Ja wybraniam ciasto ręcznie, ale oczywiście można to robić mikserem. W tym samym czasie wymieszać w innej misce masło i cukier. Dodawać powoli do ciasta za każdym razem dokładnie mieszając. Ciasto będzie gładkie i błyszczące. Ciasto przykryć ściereczką i odstawić na około 2h, aż dwukrotnie zwiększy swoją objętość. Po tym czasie uderzyć ciasto kilkakrotnie dłonią, ponowie przykryć i wstawić do lodówki na kilka godzin, ale nie dłużej niż dobę. Najlepiej zrobić ciasto wieczorem i wstawić je na noc do lodówki. Rano ciasto wyjąć z lodówki. Przełożyć do natłuszczonej blachy. Posmarować ciasto żółtkiem z mlekiem i ponownie odstawić do wyrośnięcia. Piekarnik nagrzać do 200 stopni - najlepiej grzanie górne i dolne. Piec 15 minut, a po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 170 stopni i piec jeszcze 30 minut. 

      brioszka. bułka z masłem

      Ja swoją brioszkę zjadłam z fantastycznym dżemem produkowanym przez "Bułka z masłem", który znalazłam w paczce "Cud miód". Był CUDOWNY!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Drożdżowe ciasto maślane. Brioszka.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      niedziela, 22 czerwca 2014 21:49
  • sobota, 14 czerwca 2014
    • Paryż. Przewodnik niepraktyczny.

      Gdy byłam już nie taką małą dziewczynką marzyłam o Paryżu. Wydawało mi się oczyma wyobraźni, że to najwspanialsze miasto na świecie, a jakie romantyczne. Wyobrażałam sobie Sylwester w Paryżu, a po francuskiej płycie Celine Dion byłam gotowa uczyć się tego języka. Z czasem dziewczęce wizje straciły na sile i przy okazji okazało się, że Francja ma coś czego zupełnie nie doceniałam - wspaniałe jedzenie.

      paryż

      Marzenia się spełniają. W ubiegłym tygodniu spędziłam 3 dni w Paryżu. Wszystko było dla mnie nowe, ale to chyba wyjazd z najmniejszą ilością zrobionych zdjęć przeze mnie. Wszystko wydawało mi się tak oczywiste – i po prostu oklepane. Co uderzyło mnie w Paryżu to tłumy turystów, wielokulturowość, wszechobecne palenie papierosów, kawiarnie, które wyglądają tak samo, cudowne desery, cudowne bagietki i globalna „ładność”.

      luwr, paryż

      paryż

       

      paryż

      paryż

      Bardzo dużo chodziliśmy, choć zabrakło nam niestety czasu, żeby odwiedzić jakieś muzeum. Pierwszego dnia przeszliśmy od Łuku Triumfalnego, aż do Pompidou. Po drodze zjedliśmy naleśnika z kremem kasztanowym, które teraz nagminnie powtarzam w domu. Nie mam żadnego zdjęcia udającego, że łapię piramidę Luwru, ani wieży. 

      luwr

      paryż

      paryż

      paryż

      Tradycyjnie  nie odpuściłam, żadnego ze sklepów z wyposażeniem kuchni i sklepów z jedzeniem. Ale czuję pewien niedosyt i rozczarowanie, bo ceny tych produktów zwalały z nóg. Ale mam kilka nowych foremek na tarty, mini tortownice i mnóstwo pomysłów i inspiracji w głowie gotowych do wykorzystania. paryż

      paryż

      Wieczorem zjedliśmy kolację z Karoliną i Kubą <3  w Chez Charles. Byłam jedyną osobą przy stoliku, która nie porozumiewała się językiem francuskim. Na szczęście mieli również kartę po angielsku. Przyznaję, wszystko było absolutnie przepyszne. Koniecznie terrina, potem kalmary w ostrym sosie, stek, kaczka i desery baba z rumem (ociekająca rumem!) i śmietaną z wanilią, mille feuille i potrójny mus czekoladowy.  

      paris, chez georgesparis, chez georgesparis chez georges

      paris chez georges

      paris, chez georges

      paris,chez georges

      paris chez georges

      Sobotę rozpoczęliśmy z małym opóźnieniem. Byliśmy na targu, potem w sklepie, w którym były tylko terriny, pasztety. Potem w winiarni, gdzie sprzedawca mówił doskonale po angielsku, pytał skąd jesteśmy. Opowiadał,  że był w Krakowie w ubiegłym roku i że to ładne miasto. Owszem, bardzo ładne, ale trudno je porównać do Paryża, który mam wrażenie w każdej dzielnicy jest taki sam. Po prostu ładny :) Jak ja i im zazdroszczę bagietek! Może to też kwestia tego codziennego rytuału, chodzenia do piekarni.

      paryż

      paryż

       

      paryż

      Po zakupach ruszyliśmy w drogę. Tak, tak była wieża Eiffla. Choć przyznaję, że emocje budziła raczej piłka zawieszona na wieży w ramach Roland Garros i kort tenisowy przygotowany tuż pod wieżą.

      wieża eiffla   paryż wieża eiffla

      Autobusem ruszyliśmy w stronę Sacre Coeur. W małych uliczkach tłum był tak duży, że w pewnym momencie poruszaliśmy się - staliśmy - w korku. Mam wrażenie, że liczba turystów odbiera jej urok. O tym jak słabo byłam przygotowana do tego wyjazdu świadczy fakt, że do Moulin Rouge trafiliśmy zupełnie przypadkiem i byłam niezwykle zaskoczona okolicą tzn. licznymi sklepami dla dorosłych, od ekskluzywnych po małe dziury z zasłoną w drzwiach. 

      paryż sacre coeur

      moulen rouge

      paryż

      Pozostałe punkty "must see" widzieliśmy z perspektywy autobusu. Bardzo bawiły nas komentarze np. przy hotelu Ritz - "w tym hotelu ostatni posiłek zjadła księżna Diana. Jedyny powód dlaczego nie śpisz w Ritzu to, że Cię nie stać itp. Lub to jest most na którym była kręcona ostatnia scena z serialu Sex and the city, gdzie Big spotkał Carrie. Ech. 

      paryż

      paryż

      paryż

      Nieocenionym przewodnikiem w kulinarnych podróżach jest zawsze dla mnie „Where chefs eat” wydawnictwa Phaidon i tak właśnie trafiliśmy do Carette. Jakież tam były słodycze! Ale zjedliśmy przepyszną zupę cebulową, przegrzebki, makaroniki, deser z malinami i truskawkami. 

      Dużym zaskoczeniem jest też dla mnie liczba osób i stolików, gdzie wszyscy siedzą jeden na drugim i nikomu to nie przeszkadza. 

      carette paris

      carette paris

      carette paris

      Przy tym zdjęciu zatrzymamy się na dłużej. Na zdjęciu widzicie KIR aperitif na cześć byłego mera Dijon. To połączenie owocowego likieru z czarnych porzeczek z białym winem. Jeśli zamiast wina dodacie szampana otrzymacie kir royal. Kir podaje się w kieliszkach do szampana właśnie i podaje się go zazwyczaj z solonymi orzeszkami.

      carette paris

      carette paris

      carette paris

      carette paris

      carette paris

      Drogi Paryżu! Wrócę! 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Paryż. Przewodnik niepraktyczny. ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      sobota, 14 czerwca 2014 23:06
  • sobota, 12 kwietnia 2014
    • Krem z czerwonej soczewicy z morelami.

      Czy znacie serial Hannibal? Cóż tam za mistrzostwo kulinarne! Ale odkąd go oglądam zainteresowanie mięsem spadło do zera ;) Stąd też duże zainteresowanie daniami wegetariańskimi i na obiad zupa z czerwonej soczewicy i suszonymi morelami. Próbowałam kiedyś taką u Jagody i Satnama na warsztatach, ale zrobiłam ją "po swojemu".

      krem z czerwonej soczewicy z morelami

      Krem z czerwonej soczewicy z suszonymi morelami

      350g czerwonej soczewicy

      100g suszonych moreli

      1/2 batata 

      2 szalotki 

      2 ząbki czosnku

      1 łyżka kurkumy

      mielony kumin

      chilli

      sól i pieprz

      2l bulionu warzywnego

      krem z soczewicy

      Rozgrzać masło w garnku, dodać kumin, kurkumę, posiekaną cebulę i czosnek, chilli i podsmażyć. Dodać pokrojone w kostkę słodkie ziemniaki i dalej smażyć. Dodać czerwoną soczewicę i zalać bulionem. Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować na małym ogniu, aż bataty i soczewica będą miękkie. Zupę zmiksować na gładką masę. Doprawić solą i pieprzem. Podawać z pokrojonymi drobno suszonymi morelami i szczypiorkiem.

      W oryginalnym przepisie do przyprawienia użyto również cynamonu. Dodano czerwoną paprykę i marchewkę oraz zupę dodatkowo podano ze śmietaną. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Krem z czerwonej soczewicy z morelami.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      urbanska_anna
      Czas publikacji:
      sobota, 12 kwietnia 2014 23:48

Tagi

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi